„Jedyne dziecko” Jack Ketchum

Thrillery trzymają w napięciu od pierwszej do ostatniej strony, czego oczekują czytelnicy i większość dobrych gatunkowo książek powinna spełniać te założenia. Takie właśnie jest Jedyne dziecko” Jacka Ketchuma. Książka jest niezwykle przerażająca, ponieważ bez zahamowań opowiada brutalne historie czytane jednym tchem. Wszystko jest tym bardziej straszne, że dotyczy krzywdy wyrządzonej ośmioletniemu dziecku. Angażuje czytelnika od pierwszych wersów, ale jednocześnie jest niezwykle trudna w odbiorze. Trzeba mieć do niej stalowe nerwy i dużą odporność. Jest przesiąknięta ogromnym ładunkiem emocjonalnym, trudne do zniesienia i mrocznym przesłaniem. Czytelników może przerażać zarówno los chłopca, jak i dojmujące w całej książce poczucie totalnej niesprawiedliwości. Fabuła niewątpliwie należy do jednej z bardziej przerażających, Jednak sposób budowania relacji powoduje, czytelnik wciąga się bez reszty. Mamy tutaj do czynienia ze wszystkimi odcieniami życia człowieka. Przeraża właściwie wszystko co może się tam pojawić. Po pierwsze krzywda, jaka może nas spotkać z rąk najbliższej osoby, ale również nieporadność Sądownictwa oraz luki prawne i przebiegłość adwokatów, które szybko i skutecznie mogą przemienić ofiarę w kata. Najgorszym może być odkrycia, że książka została zainspirowana prawdziwymi zdarzeniami. Wszystkie opowiedziane historie wzbudzają złość oraz jednocześnie rezygnację. Autor buduje pełno krwi z tą fabułą z żywymi i autentycznymi bohaterami. Jasne uzmysławia, że nasze życie nie jest usłane różami, a wśród nas znajdują się osoby potrzebujące pomocy i bezradne w swoim cierpieniu.

Okrucieństwo losu

Bohaterem tej przerażającej książki jest Arthur Dane, którego życie ma jasno określony cel. Uświadamia ludziom, że świat jest naprawdę mrocznym miejscem. Artur nie znosi słowa nie. Można powiedzieć, że w ogóle dla niego nie istnieje. Każe każdego kto ośmieli się mu sprzeciwić. Karol może być w strach lub ból. Niezależnie od tego, kim jesteś. Kochanką, żoną, przypadkowym przechodniem czy ośmioletnim synem. Lydia McCloud żywiła ogromną nadzieję, Czy małżeństwo z Arturem będzie dla niej ukojeniem i oddechem po wcześniejszych, negatywnych w wyborach życiowych. Liczyła na to, że spotkała bliską osobę, która zapewni jej ochrona. Myliła się jednak kompletnie. Zamiast chronić ją przed złem, okazał się jego najgorszym wcieleniem. Na jaw wyszło jego skrywane wcześniej oblicze. Zdesperowana kobieta musi podjąć walkę o własne życia oraz życie swojego dziecka. Mężczyzna podejmie wszelkie starania, by udowodnić, że nie można mu się sprzeciwić i odebrać jego własności.